czwartek, 10 lipca 2014

14. Ina Benita - ktokolwiek widział ktokolwiek wie


" Ewakuacja przebiegała sprawnie, dopóki nie poczuliśmy gazu. Trujące opary pojawiły się w kanale gdzieś na wysokości skrzyżowania Senatorskiej i placu Teatralnego. Oj, chyba się pomyliłam, przepraszam. Pamięć nie dopisuje - sumituje się 81-letnia Elżbieta Lemańska. - Tam zbombardowali nas granatami. Gaz zaczęliśmy wdychać później. Pewnie w okolicy narożnika Królewskiej i placu Piłsudskiego. W każdym razie już blisko Śródmieścia - celu naszej wędrówki. Wtedy właśnie widziałam ją po raz ostatni. Zupełnie nie zdawała sobie sprawy z zagrożenia. Usiłowała nucić operetkowe arie. Od czasu do czasu śmiała się do łez. Niewątpliwie po stracie dziecka, które z wycieńczenia zmarło w ramionach matki, popadła w obłęd. Baliśmy się, że jej głośne zachowanie może zwabić czatujących na powierzchni Niemców, ale nagle zniknęła. Nie wiem, czy zatruła się oparami, czy też utonęła. Pewne jest, że w przeciwieństwie do życia śmierć miała bardzo niefilmową..."









W czasie dwudziestolecia międzywojennego swój okres świetności posiadały nie tylko męskie gwiazdy kina. Moją uwagę przykuła kobieta - Ina Benita. Nie powinnam, nie chcę, nie mogę oceniać jej osoby, gdyż z wielu punktów widzenia ukazywana jest w postaci zupełnych przeciwieństw. Kobieta ,,fame fatale" czy ogłupiona miłością gwiazda starego kina? Ciężko stwierdzić do jakiej grupy opisywana przeze mnie postać się zalicza. Z pewnością uważano, że posiadała najpiękniejszy uśmiech z polskich aktorek. Była na tyle intrygująca, że podziwia się ją do tej pory. Jej urok porównywano do Marilyn Monroe. Obie miały zagadkowe życie oraz śmierć. Jej kariera trwała niemal osiem lat, a została przerwana przez początek gehenny II wojny światowej. Dziewczyna miała okazję zagrać w szesnastu filmach kreując głównie postacie drugoplanowe. Mimo wszystko Ina na stałe zapisała się na kartach polskiej kinematografii.

Prawdziwe imię i nazwisko Iny Benity brzmi: Janina Ferow-Bułhak. Jej pseudonim najprawdopodobniej ,,pożyczyła" od nazwy latynoamerykańskiego koktajlu opartego na rumie i nektarze bananowym. Przyszła aktorka urodziła się 1 lutego 1920 roku w Kijowie w rodzinie szlacheckiej. Jednak sama raz podała w trakcie wywiadu z 1937 roku dla miesięcznika ,,Kino dla wszystkich", że urodziła się na Kaukazie w 1913 roku. Jej rodzicami byli Helena i Mikołaj Ferow-Bułhak. Z pewnością pomimo tych wszystkich rozbieżności przeżyła bardzo trudne dzieciństwo, ponieważ w wieku ośmiu lat miała styczność z koszmarem wywołanym przez władzę bolszewicką. Dziewczynka była świadkiem walk toczonych przez Wojsko Polskie i armię ukraińską przeciwko Armii Czerwonej. Przez niemal całe swoje życie zmagała się ze straszliwymi wspomnieniami tamtych dni. Gdy uciekła z Kijowa wraz z rodziną, zamieszkała w Polsce. Następnie zaczęła uczęszczać do paryskiej szkoły klasztornej Sacre Coeur oraz na Kursy Wokalno-Dramatyczne w Warszawie. Marzeniem Iny było aktorstwo dramatyczne lub operowe, jednak za namową swojego męża i mentora Jerzego Dal-Atana rozpoczęła swoją karierę w kabarecie. Na początku występowała w teatrzyku ,,Nowy Ananas", później w ,,Morskim Oku" oraz w kabarecie ,,Femina" i w teatrzykach rewiowych: ,,Cyrulik Warszawski", ,,Wielka Rewia", ,,Ali Baba".



Nazwisko Iny szybko pojawiło się na łamach gazet. Niekoniecznie za sprawą jej działalności artystycznej, lecz związanej ze sprawami natury kryminalnej. 6 sierpnia 1931 roku dokonano w garderobie tancerek w teatrzyku ,,Nowy Ananas" straszliwej zbrodnii. Nasza aktorka występowała na jego deskach dopiero kilka dni, a już była świadkiem makabrycznego ,,widowiska". Kiedy Ina razem z innymi artystkami szykowała się na występ, drzwi ich garderoby otworzyły się z hukiem. W nich stanął mężczyzn trzymający w ręku pistolet. Wymierzył broń w stronę Igi Korczyńskiej, która w skutek strzału zginęła na miejscu. Kolejna piękna tancerka wzbudzała tak wielką zazdrość wśród swoich wielbicieli, że jeden z nich targnął się na swoje i jej życie. Zbrodniarzowi nie udało się dokonać samobójstwa, więc Benita musiała zostać świadkiem w sprawie o morderstwo.



Kariera Iny zaczęła nabierać tempa. Publiczność ją pokochała i wpadała w oko producentom filmowym. Debiutowała na dużym ekranie w 1932 roku w filmie ,,Puszcza", który okazał się wielką porażką na polu artystycznym i finansowym, gdyż aktorka musiała procesować się o swoje honorarium. Nie zniechęciło to kobiety do rozwijania swojej kariery filmowej. Benita została zauważona przez Michała Waszyńskiego, który nakazał jej rozjaśnić włosy, a następnie obsadził w świetnej komedii ,,Jego ekscelencja subiekt" obok Eugeniusza Bodo i Mieczysławy Ćwiklińskiej. Widzowie z miejsca zakochali się blondynce o szaro-zielonych oczach, wyrazistych rysach twarzy, mocno zarysowanych kościach żuchwy, szerokim uśmiechu i dużych, ładnych, białych zębach. Ina partnerowała takim męskim sławom kina jak: Eugeniusz Bodo, Aleksander Żabczyński, Adolf Dymsza, Ludwik Sempoliński, Franciszek Brodniewicz, Władysław Grabowski czy Antoni Fertner. Wśród innych aktorek przedwojnia miała sporą konkurencję, lecz i tak na zawsze pozostanie kobietą-uwodzicielką za sprawą filmów takich jak: ,,Dwie Joasie", ,,Jaśnie Pan Szofer". W sumie dopiero jej trzeci film ,,Przybłęda" pozwolił jej pokazać pełen wachlarz możliwości aktorskich. Ina stworzyła kreację kobiety moralnie niejednoznacznej - z jednej strony pragnącej miłości, a z drugiej niepokornej, emanującej erotyzmem. U szczytu swojej kariery Benita zagrała w ośmiu filmach - komediach, melodramatach oraz dramatach społecznych. Ostatni film kobieta nagrywała w 1939 roku pt. ,,Ja tu rządzę", ale nie został ukończony. Jego premiera nastąpiła w 1941 roku będąc wcześniej filmem zmontowanym przez Niemców. Ina Benita nie ograniczała się tylko do działalności aktorskiej, ponieważ w ,,Wiadomościach Filmowych" z 1939 roku ukazał się jej scenariusz ,,Nie chcę kraść", na którego podstawie miał zostać zrealizowany film.


























Życie artystyczne i prywatne Iny trzymało tak samo wysoką temperaturę. Aktorka bardzo podobała się mężczyznom, dlatego do 1939 roku była dwukrotnie zamężna. Pierwszy raz wyszła za mąż, gdy miała dziewiętnaście lat za Jerzego Dal-Atan, a ich związek zakończył się skandalem. Mężczyzna wdał się w potajemny romans z Jagą Borytą, narzeczoną Zbigniewa Staniewicza, który zaraz potem odebrał sobie życie. Kolejnym mężem Benity stał się Stanisław Lipiński, operator filmowy. To właśnie z nim kobieta wkroczyła w życie okresu okupacji i wyjechała do Lwowa, na wezwanie zrzeszenia aktorów, którzy wzywali do bojkotu scen. Szybko stamtąd powróciła, lecz nie w towarzystwie męża, jednocześnie porzuciwszy propozycje pracy nie związaną z aktorstwem. Po powrocie do Warszawy nie miała żadnego zatrudnienia, więc żyła z oszczędności, które szybko roztrwoniła. Kobieta przyzwyczajona do życia na wysokim poziomie nie potrafiła sobie poradzić podczas kryzysu. Trzeba zaznaczyć, że większość polskich aktorów zbojkotowała teatry jawne, a wiele aktorek pracowało jako kelnerki. Poziom tych teatrów był zupełnie innych niż wcześniej, a przede wszystkich miały charakter propagandowy, a często też półpornograficzny. Benita bez skrępowania przyjęła posadę w tychże teatrzykach i znów stała się ,,gwiazdą". Według relacji licznych świadków wynika, że Ina nie stroniła od towarzystwa okupantów i chętnie przyjmowała ich pod swoim dachem.


Ina pracując w ,,Komedii", ,,Niebieskim Motylu" lub ,,Miniaturach" zawracała w głowie niejednemu żołnierzowi. Tylko pewien Austriak regularnie przysyłał aktorce kwiaty. Był nim Otto Haver. Cały czas zamężna Benita wzbraniała się przed poznaniem swojego adoratora, jednak ostatecznie mu uległa. Po krótkim czasie zostali kochankami, a latem 1943 roku wyjechali do Wiednia i tam poczęli dziecko. Sielanka nie trwała wiecznie, ponieważ para została oskarżona przez władze niemieckiego o Rassenschande (skalanie czystości rasy germańskiej. Odkryto bowiem, że Benita ma korzenie żydowskie. Mężczyźnie groziła kara śmierci, ale rozkazu nie wykonano - Otto został wysłany na front wschodni. Nigdy już stamtąd nie powrócił. Inę jako Inę Lipińską aresztowano i osadzono na Pawiaku, w słynnym warszawskim więzieniu. Właśnie tam przyszło kobiecie urodzić swojego pierworodnego syna Tadeusza Michała. Dzień przed wybuchem powstania Benitę zwolniono z więzienia, po czym zatrzymała się u przyjaciół na Nowym Świecie. 1 sierpnia 1944 roku Benita oraz jej czteromiesięczny synek znajdowali się na Starym Mieście. Ostatni raz widziano ją, gdy schodziła do kanałów, by przejść do Śródmieścia. Mało kto mógł w niej wtedy rozpoznać dawną gwiazdę kina. Drugą możliwością jest śmierć aktorki po wyjściu z kanałów, a następną, że aktorka przeżyła wojnę! Niektórzy twierdzą, że Ina wiedząc, że w wolnej Polsce nie czekałoby ją miłe powitanie (była oskarżana o współpracę z Niemcami) asekurowała się ucieczką z kraju i mistyfikacją. Po wojnie krążyła plotka, że Ina mieszka wraz z dzieckiem w Wiedniu, a niedawno narodziła się inna mówiąca o tym, że aktorka zmarła 1 sieprnia 2000 roku w Buenos Aires. Niestety rozwiązania zagadki na tą chwilę można się tylko doszukiwać w opowieściach, ponieważ nikt nigdy nie odnalazł jej ciała.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz